Motto 1:
Niech żałują ci, co nie są,
na Pogorii razem z nami.
Panie Boże przenajświętszy,
zmiłuj się nad wariatami.
(B. Czubasiewicz "Pogorią na koniec świata")
Zaczęło się od bliskiego kontaktu III stopnia z podupadłą firmą, traktującą każdego klienta jak wroga, czyli Polskimi Kolejami Państwowymi. Wymęczony EN-57 zawiózł nas do stolicy województwa śląskiego, skąd mieliśmy udać się dalej. Oczekiwanie na przesiadkę umiliły nam wizyty w księgarniach dworcowych, w których to przybytkach kultury wszelakiej pewien znany i lubiany troll nabył dzieła wszystkie JRR Tolkiena w języku oryginalnym.
Motto 2:
Jedzie pociąg z daleka
na nikogo nie czeka...
(Piosenka ludowa)
Oczywiście pociąg nie czekał, w szczególności na właściwy czas odjazdu. Więc przybył na stację opóźniony zaledwie o kwadrans, co w naszym pięknym kraju nie jest niczym niezwykłym. Dziwnym trafem były nawet wolne miejsca siedzące, więc podróż upłynęła miło i przyjemnie. Z wyjątkiem oczywiście wyjścia z tunelu pod torami na stacji Kraków główny, gdyż jak zwykle tablicę nad wyjściem obsiadły gołębie - krakowiacy chyba nie czytali Konwencji Genewskiej.
Motto 3:
Krakowiaczek ci ja,
dana moja dana.
(Piosenka ludowa)
Spóźnienie pociągu nie pozwoliło na realizację pierwszego punktu planu
spotkania, czyli nabycia odpowiednich środków maskująco-dywersyjnych, w rodzaju
Clearasilu czy innego Oxy. Na szczęście nie okazały się potrzebne - sam nie
wiem, czy mam się z tego cieszyć, czy martwić. Również z właściwą symboliką
miałem problem - czarny kot
najpierw nie chciał dać się złapać, a potem aktywnie bronił się przed użyciem.
Motto 4:
Na dworze upał, jedenaście stopni.
(A. Andrus)
Summa summarum lekko spóźnieni (o godzinie 13:18) dotarliśmy Pod Ogródek, a w
zasadzie do samego ogródka, jako że pogoda była wspaniała (błękit, słońce, upał
jak w znanej piosence na motywach Italo Disco). Na miejscu, z lekko znudzoną
miną od jakiegoś czasu oczekiwał Pierwszy Prawnik pcoa, Zbyszek
Okoń. Po krótkim, acz treściwym i pełnym mastahaxorskich tajnych gestów i znaków
powitaniu, nim zdążyliśmy zasiąść przy zaopatrzonym w oktagram stoliku (bliższe
szczegóły dostępne jedynie wtajemniczonym akolitom od drugiego stopnia w górę), do
zgromadzenia dołączył kolejny akolita, Mirosław "Jubal"
Baran.
Jako że ostatni wymieniony wstąpił był niedawno w święty związek małżeński,
spotkanie było dobrą okazją na pochwalenie się zarówno zdjęciami ze ślubu, jak i
samą
szanowną Małżonką ("Nie rób mi zdjęć w okularach!" Nie ma sprawy, nie potrafię
odmówić jak się mnie ładnie poprosi...
) Z pewnym opóźnieniem dołączyła do nas również żona Zbyszka,
Jordanka (po prawej). Nie pojawił się Dawid Kuroczko, mimo, iż odgrażał się, że
będzie. Zbyszek zasugerował, iż wzmiankowany nie pojawił się, gdyż nagrywał dla
niego (Zbyszka) Debiana. Historia osądzi, który z nich miał rację. A oto cała
grupa, pomniejszona o szalejącego reportera
.
Motto 5:
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
co to będzie, co to będzie?
(A. Mickiewicz)
Spektrum omawianych problemów było bardzo szerokie i urozmaicone. Rozprawialiśmy między innymi o:
Motto 6:
25. I rzekł Pan Aniołowi, który wschodniej bramy raju rozkoszy strzegł: Gdzież
miecz płomienisty dany tobie?
26. I Anioł Mu odpowiedział: Dopiero co miałem go przy sobie. Chyba się gdzieś
zawieruszył. Pewnie następną razą głowę postradam.
27. I Panu mowę odjęło.
(T. Pratchett, N. Gaiman)
Dyskusje wywoływały w uczestnikach najróżniejsze reakcje
psychosomatyczne: Od samozadowolenia połączonego z lekkim znudzeniem
,
przez głębokie zawstydzenie z odcieniem strusim
, na całkowitym załamaniu skończywszy
.
Oczywiście nie tylko takie emocje można było zaobserwować, trafiło się też
skupienie
i radość
.
Chwilami dokuczało pragnienie
,
domagające się natychmiastowego ugaszenia
.
Niektórzy z uczestników aż ślinili się na myśl, że mogą sobie pooglądać ściśle
tajne materiały
. ;-)
Motto 7:
To już jest koniec, możemy iść.
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic.
(Elektryczne gitary)
Spotkanie dla mnie zakończyło się około 17:35, gdyż powrotny pociąg nie chciał poczekać. Podróż minęła mi spokojnie poza jednym momentem, kiedy konduktor wziął mi bilet (twierdził, że do kontroli) i próbował zwiać. Doścignięty zwrócił bilet, nie wyjaśniając przyczyn swojej ucieczki. Dziwne - zrozumiałbym, gdyby to był bilet na Wyspy Kanaryjskie, ale Będzin przez Katowice?
Motto 8:
Czapkę wicher niesie, róg huka po lesie,
ostał mi się ino sznur.
(St. Wyspiański)
Gdzieś tutaj można sobie pooglądać kilka zdjęć, które z różnych przyczyn nie trafiły do oficjalnego sprawozdania.
Motto 8:
Gazotron, w odróżnieniu od diody próżniowej, po wypompowaniu powietrza
wypełniany jest
parami rtęci lub gazem szlachetnym (argonem, neonem lub helem).
(G. I. Atabiekow)
Garść technikaliów: zdjęcia robione były aparatem cyfrowym Sony DSC-D770, mają rozmiary 1344x1024 i ważą po około 600KB.
Wszystkie znaki towarowe użyte w niniejszym tekście zostały użyte wyłącznie w celu identyfikacji.
(c) 2002 Kacper Pleszkun. Kopiowanie zdjęć bez zgody autora i osób przedstawionych na nich zabronione, z wyjątkiem zdjęć kota.